India Baba i Partyk




Waranasi, sprzedawca czegoś tam

Utknęliśmy w Varanasi do 16.02, najnormalniej wcześniej nie ma biletów na pociąg. Nie jest to też jakaś tragedia, miasto ma klimat i można tu siedzieć i tydzień. Jedyne co smuci to słaba pogoda. Jest szaro i około 17 c’.  Jednak przy „ogniskach” można się rozgrzać.

Wczoraj mieliśmy imprezę Walentynkową przy resztkach odkażaczy z Polski. Wesoło spędzaliśmy czas przy kolejnych anegdotach z życia Patryka. Kiedy substancje przekroczyły rozsądne ilości część z nas poszła spać. Jednak nie Patryk! Zaintrygowała go chmura dymu pachnącego sianem unosząca się z pokoju obok. Podążył za zapachem i nagle słyszymy, „hello Baba”… i zniknął w pokoju… Po kilku minutach wrócił obdarowany „pamiątkami” od najprawdziwszego Hindyskiego Mnicha. Było tego tak dużo, że nie mieściło się w dłoni. Patryk od razu postanowił sprawdzić czy pamiątki są fajne… :) i tak mniej więcej wyglądała nasza noc Walentynkowa. Dziś nasz przyjaciel nie wstał ani na chwile.


 



Polub nasz fanpage na Facebooku, zasubskrybuj nasz kanał na Youtube!